Mateusz Rębecki wróci do oktagonu 9 maja podczas gali UFC 328 w Prudential Center w Newark w stanie New Jersey. W rozpisce wydarzenia znalazł się jego pojedynek z Grantem Dawsonem w wadze lekkiej, co zapowiada bardzo solidne sportowo starcie dwóch zawodników, którzy potrafią mocno pracować zarówno w stójce, jak i w zapasach.
Dla Rębeckiego to bardzo ciekawy test, bo Dawson należy do grona rywali wyjątkowo niewygodnych. To zawodnik, który potrafi narzucać presję, kontrolować tempo walki i spychać przeciwników do gry, w której czuje się najlepiej. Właśnie dlatego ten pojedynek może mieć bardzo wymagający przebieg i od pierwszych minut postawić Polaka przed poważnym sprawdzianem.
Mateusz Rębecki również ma jednak argumenty, żeby wejść w taką walkę bez kompleksów. To zawodnik dynamiczny, agresywny i chętnie pracujący wysokim tempem od pierwszych sekund. Potrafi łączyć mocną presję w stójce z wejściami w nogi, a kiedy narzuci swój rytm, bywa bardzo trudny do zatrzymania. Dlatego zestawienie z Dawsonem zapowiada się nie tylko jako starcie dwóch lekkich, ale też dwóch różnych sposobów prowadzenia walki.
Na papierze wygląda to na bardzo mocny pojedynek dla kibiców, którzy lubią techniczne MMA. Dawson sprawia wrażenie zawodnika bardziej nastawionego na kontrolę i systematyczne odbieranie przestrzeni, natomiast Rębecki wnosi do klatki więcej dynamiki, ofensywności i chęci przejęcia inicjatywy. To właśnie zderzenie tych dwóch stylów może być kluczowe dla przebiegu walki.
Z perspektywy polskiego kibica stawka jest prosta. To nie jest łatwe zestawienie, ale właśnie takie walki budują pozycję zawodnika w UFC. Jeśli Mateusz Rębecki narzuci swoje tempo, nie pozwoli Dawsonowi zamknąć się w spokojnym rytmie i dobrze przejdzie przez momenty zapaśnicze, może to być dla niego bardzo ważne zwycięstwo na amerykańskiej ziemi.
Łukasz Kamiński / Michał Marciniak
